niedziela, 14 czerwca 2026

Triumf muzycznej logiki. Antoni Wit, Hyuk Lee i architektoniczny porządek brzmienia w Filharmonii Łódzkiej

 

W miniony piątek, 12 czerwca, łódzcy melomani mogli wysłuchać wyjątkowego koncertu symfonicznego, podczas którego żywa historia polskiej dyrygentury spotkała się z przyszłością światowej pianistyki.


Antoni Wit to w świecie muzyki poważnej postać pomnikowa, o ogromnym, nagrodzonym prestiżowymi laurami dorobku fonograficznym. Łódzki koncert miał dodatkowo wymiar symboliczny – to w tym mieście dyrygent zgłębiał tajniki swojego fachu pod kierunkiem Henryka Czyża. Wybór repertuaru był rygorystyczny i nieprzypadkowy. W pierwszej części zaprezentowano I Koncert fortepianowy Des-dur op. 10 oraz III Koncert fortepianowy C-dur op. 26 Siergieja Prokofiewa – warto przypomnieć, że komplet nagrań tych dzieł pod batutą Wita zdobył w 1993 roku prestiżowe Grand Prix du Disque – a w drugiej części zabrzmiała monumentalna V Symfonia c-moll op. 67 Ludwiga van Beethovena.

Solistą pierwszej części wieczoru był Hyuk Lee, południowokoreański, niezwykle utalentowany pianista, którego rozwój polska publiczność śledzi od czasu jego sukcesów w Konkursie Chopinowskim. Zrozumienie fenomenu tego młodego wirtuoza wymaga jednak spojrzenia poza jego bogate estradowe CV. Lee jest również utytułowanym szachistą, co znakomicie tłumaczy jego podejście do materii muzycznej – oparte na strategicznym planowaniu i rzeczowej kalkulacji, które doskonale korespondują z rygorem wielkich form symfonicznych.

Zestawienie doświadczenia Antoniego Wita z żywiołowością Hyuka Lee w utworach Prokofiewa przyniosło znakomite rezultaty. I Koncert Des-dur, utwór o niemal perkusyjnej naturze, wymaga żelaznej dyscypliny rytmicznej. Południowokoreański pianista rozegrał tę partię perfekcyjnie. W karkołomnych, szybkich pasażach uderzał w klawisze z taką dokładnością, że mimo ogromnego tempa i siły, każdy pojedynczy dźwięk pozostawał idealnie selektywny. To dowód na najwyższą próbę rzemiosła artysty. Przy potężnej dynamice i zawrotnym tempie niezwykle łatwo o akustyczne zamazanie faktury – wystarczy minimalny brak niezależności palców lub zbyt głębokie wciśnięcie prawego pedału. Lee – mimo ekstremalnych wymagań technicznych partytury – zachował tak idealną kontrolę nad mechanizmem instrumentu, iż słuchacz był w stanie bez trudu „wyizolować” uchem każdą graną przez niego nutę.

W III Koncercie C-dur na pierwszy plan wysunęła się praca całego zespołu. Antoni Wit narzucił wyraźne ramy rytmiczne, ale zamiast tłumić ekspresję solisty, stworzył mu bezkolizyjną przestrzeń do muzycznej wypowiedzi. Oszczędne gesty dyrygenta i czujne reakcje pianisty przełożyły się na elastyczną odpowiedź Orkiestry Symfonicznej FŁ, która doskonale wydobywała barwy partytury, zachowując idealny balans między partią solową a orkiestrowym tutti.

Zwieńczeniem wieczoru była V Symfonia c-moll op. 67 Ludwiga van Beethovena – arcydzieło o rewolucyjnej i niezwykle spójnej budowie. Konstrukcja tego utworu ma jasny cel dramaturgiczny: prowadzi słuchacza nieuchronną drogą od mroku i tragizmu w pierwszej części, aż po wielki, triumfalny finał. Geniusz Beethovena polega tu na niesamowitej oszczędności materiału. Cała ta potężna, czteroczęściowa struktura wyrasta bowiem z zaledwie jednego, słynnego motywu składającego się z czterech nut, powszechnie zwanego „motywem losu”. Tak skondensowana forma stawia przed muzykami i dyrygentem najwyższe wymagania warsztatowe. Od orkiestry wymaga ona idealnego zgrania rytmicznego – zwłaszcza w momentach nagłych, rwanych akcentów – oraz umiejętności błyskawicznego przechodzenia od niemal niesłyszalnego szeptu do potężnego brzmienia całego aparatu orkiestrowego.

Dla dyrygenta V Symfonia to z kolei wielki test z muzycznej logiki i wyczucia czasu. Musi on nie tylko zapanować nad zdradliwymi pauzami w pierwszej części czy utrzymać napięcie w mrocznym łączniku przed samym finałem. Jego najważniejszym zadaniem jest kontrolowanie energii całego aparatu wykonawczego. Dyrygent musi tak rozłożyć emocje w czasie, aby ostateczny punkt kulminacyjny zabrzmiał potężnie i naturalnie, a nie przedwcześnie lub chaotycznie. Interpretacja Antoniego Wita doskonale odpowiedziała na te rygorystyczne kryteria, cechując się klasycznymi proporcjami i powściągliwością. Dyrygent zrezygnował z nadmiernego patosu na rzecz uwydatnienia logicznej spójności dzieła. Prowadził narrację metodycznie, od słynnego motywu w Allegro con brio po finałowe rozwiązanie, przywracając „Symfonii losu” jej właściwy, filozoficzny ciężar.

Ten wyjątkowy wieczór stał się triumfem muzycznej logiki, gdzie drapieżny rytm i monumentalna forma zyskały idealnie czyste brzmienie. Wspólna interpretacja mistrza dyrygentury i wirtuoza o szachowej wyobraźni udowodniła łódzkiej widowni, że największa siła muzyki klasycznej tkwi w jej doskonałym, architektonicznym porządku.





***

"Symfonia losu według Antoniego Wita"
Filharmonia Łódzka im. A. Rubinsteina
12.06.2026


Wykonawcy:

Hyuk Lee – fortepian
Antoni Wit – dyrygent
Orkiestra Symfoniczna FŁ

Program:

Siergiej Prokofiew – I Koncert fortepianowy Des-dur op. 10 [15']
Siergiej Prokofiew – III Koncert fortepianowy C-dur op. 26 [35']
Andante – Allegro
Tema con variazioni
Allegro, ma non troppo

Ludwig van Beethoven – V Symfonia c-moll op. 67 [35']
Allegro con brio
Andante con moto
Scherzo: Allegro
Allegro - Presto

Prowadzenie koncertu: Agata Kwiecińska (Polskie Radio)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Triumf muzycznej logiki. Antoni Wit, Hyuk Lee i architektoniczny porządek brzmienia w Filharmonii Łódzkiej

  W miniony piątek, 12 czerwca, łódzcy melomani mogli wysłuchać wyjątkowego koncertu symfonicznego, podczas którego żywa historia polskiej d...