Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2026

Na peryferiach kapitalizmu. Portret pokolenia w "Emigracji" w reż. Marcina Brzozowskiego

 

Przenoszenie literatury stricte internetowej na deski teatru tradycyjnego od zawsze przypomina stąpanie po cienkim lodzie. Krótkie, często groteskowe opowiadania kopiowane na forach i w mediach społecznościowych, z których wyrósł literacki fenomen Malcolma XD, rządzą się prawem szybkiej puenty, specyficznego slangu i narracji pierwszoosobowej – formą, która świetnie sprawdza się na ekranie smartfona, ale łatwo potrafi zgubić rytm w przestrzeni scenicznej. I szczerze mówiąc, z pewną obawą jechałam obejrzeć spektakl, który miał być adaptacją prozy tego gatunku.


Wystawiając „Emigrację” w adaptacji i reżyserii Marcina Brzozowskiego (premiera 19 czerwca 2026 roku na Małej Scenie), Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi podjął ryzyko artystyczne dużej miary. Reżyser musiał bowiem przetłumaczyć na język teatru powieść łotrzykowską XXI wieku, nie tracąc przy tym ani jej bezkompromisowego humoru, ani głębszego, socjologicznego tła. Efektem tego eksperymentu jest spektakl pulsujący współczesnym rytmem, który próbuje udowodnić, że proza zrodzona w sieci może stać się pełnoprawnym tworzywem dla ambitnego teatru zaangażowanego.



Fot. HAWA


Oś fabularna spektaklu wiernie podąża śladem powieściowej drogi młodego bohatera – Malcolma, który z prowincjonalnego polskiego miasteczka (słynącego głównie z kuriozalnych Dni Agrestu) wyrusza w podróż za chlebem do Londynu. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że struktura książki jest z natury epizodyczna, przypomina sznur luźno powiązanych ze sobą anegdot. W łódzkiej inscenizacji ta fragmentaryczność została jednak przekuta w atut. Spektakl zyskuje formę nowoczesnego moralitetu czy wręcz scenicznego rollercoastera – akcja pędzi naprzód, płynnie przenosząc nas z dusznego wnętrza międzynarodowego autokaru, przez parkingi tirów, aż po zatłoczone, wielokulturowe ulice brytyjskiej metropolii. Każdy z tych przystanków ma swoją unikalną gęstość i własny ciężar gatunkowy.

To, co w warstwie dramaturgicznej zasługuje na szczególną uwagę, to próba wyjścia poza czystą, komediową ilustrację tekstu. Reżyser z wyczuciem „zagląda pod kliszę” stereotypów narodowych i migracyjnych. Świetnie wyreżyserowane sceny z niemal dokumentalną czujnością chwytają prawdę o portretowanych środowiskach. Komizm zderzenia młodego Polaka z realiami londyńskich squatów, kurdyjskich imigrantów czy zachodnich intelektualistów nie służy tu jednak taniemu szyderstwu. Pod maską ironii i językowego przerysowania dramaturgia spektaklu buduje przestrzeń dla empatii. Świat przedstawiony w „Emigracji” okazuje się w równym stopniu zabawny, co bezwzględny, a losy bohaterów stają się trafnym, momentami gorzkim portretem pokolenia zmuszonego do szukania własnej tożsamości na peryferiach globalnego kapitalizmu. Scena z pola kapusty nie wzięła się znikąd, prawda?

Marcin Brzozowski jako reżyser stanął przed wyzwaniem sensownego zagospodarowania ograniczonej przestrzeni Małej Sceny i zamienienia jej w dynamiczne uniwersum podróży. Kluczem do sukcesu okazała się tu ascetyczna, ale bardzo funkcjonalna scenografia i wyraziste kostiumy Martyny Hernik. Przestrzeń nie jest dosłowna – transformuje na oczach widza z dusznego, klaustrofobicznego wnętrza autokaru w anonimowy parking dla tirów, a wreszcie w tętniący chaosem londyński squat.

Ta umowność sceniczna zyskała wsparcie w multimediach autorstwa Jana Michalskiego i Justyny Bielawy. Projekcje wideo i grafiki nie stanowią jedynie tła, ale stają się autonomicznym partnerem dla aktorów, świetnie oddając cyfrowy rodowód tekstu Malcolma XD i potęgując wrażenie przebodźcowania współczesną metropolią. Równie istotny jest ruch sceniczny przygotowany przez Zuzannę Kasprzyk. Choreografia ciał aktorów doskonale oddaje fizyczne zmęczenie drogą, komizm stłoczenia pasażerów w rejsowym autobusie czy transowy, momentami wręcz zwierzęcy rytm londyńskiej ulicy. To właśnie plastyka ruchu pomaga spoić te wszystkie epizody w sceniczną całość. Podobnie muzyka w łódzkiej realizacji „Emigracji” zasługuje na miano pełnoprawnego bohatera spektaklu. Kompozycje Kacpra STICHA Pawlickiego tworzą dźwiękową tkankę, która precyzyjnie buduje napięcie i dyktuje tempo kolejnych scen. Ścieżka dźwiękowa idealnie balansuje między klubowym pulsem Londynu a nostalgicznymi, rodzimymi brzmieniami.

Sukces tej inscenizacji w ogromnej mierze opiera się na zespołowości oraz niesamowitej sprawności transformacyjnej aktorów Teatru Nowego. Kreacje głównego bohatera (Malcolma) i jego kompana Stomila wymagają od młodych aktorów (Macieja Kobieli i gościnnie występującego Patryka Pietrzaka) nie tylko doskonałego timingu komediowego, ale też udźwignięcia podwójnej roli: zdystansowanego narratora i bezpośredniego uczestnika zdarzeń. Udaje im się utrzymać tę kruchą równowagę bez popadania w kabaretową manierę.

Jednak prawdziwym popisem aktorskiego rzemiosła są tu role epizodyczne. Barbara Dembińska i Mariusz Słupiński – moim zdaniem rewelacyjni w tym spektaklu – z lekkością żonglują kolejnymi wcieleniami. Przejścia od karykaturalnych postaci z polskiej prowincji, przez kultowego już tirowca Romana, aż po galerię osobliwości zamieszkujących londyńskie squaty, odbywają się na jednym wydechu. To aktorstwo precyzyjne, ostre w rysunku, celowo przerysowane, ale podbite psychologiczną prawdą. To sprawia, że żadna z postaci nie staje się pustą wydmuszką.

„Emigracja” w reżyserii Marcina Brzozowskiego to jedna z ciekawszych realizacji Teatru Nowego w Łodzi w sezonie 2026. Spektakl udowadnia, że współczesna literatura internetowa, traktowana dotąd przez wielu krytyków z przymrużeniem oka, w rękach sprawnego zespołu twórców może zyskać głęboki, sceniczny wymiar. Twórcom udało się uniknąć pułapki stworzenia prostej, ilustracyjnej adaptacji „pod publiczkę”. Zamiast tego zaoferowali widzom mądry, formalnie atrakcyjny teatr, który bawi do łez, ale też boleśnie punktuje nasze narodowe przywary i lęki. To propozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów prozy Malcolma XD, ale przede wszystkim dla młodej widowni, która w teatrze szuka swojego języka, swoich problemów i swojego, nieskażonego patosem, odbicia w lustrze.




Fot. HAWA


Fot. HAWA


Fot. HAWA


Fot. HAWA




***


„Emigracja”
- Malcolm XD

Teatr Nowy i. K. Dejmka w Łodzi
Premiera: 19 czerwca 2026, Mała Scena


Realizatorzy:
  
Realizacja sceniczna i reżyseria: Marcin Brzozowski
Muzyka: Kacper STICH Pawlicki
Wykonanie utworów muzyczno-wokalnych: Patryk Pietrzak
Kostiumy: Martyna Hernik
Video: Jan Michalski
Grafiki w video: Justyna Bielawa
Ruch sceniczny: Zuzanna Kasprzyk
Konsultacje merytoryczne w zakresie kultury i zwyczajów kurdyjskich: Zihad Khalil
Asystent reżysera / inspicjent: Damian Libert


Obsada:

Barbara Dembińska
Maciej Kobiela
Paweł Kos
Mariusz Słupiński
Bartłomiej Kotwica (gościnnie)
Patryk Pietrzak (gościnnie)
Hanna Róża Sągolewska (gościnnie)


piątek, 29 marca 2024

Każdy z nas może być Jonesem. "Śmieszy cię to?" Buszewicza w Teatrze Nowym w Łodzi.

 

Na przewrotne pytanie postawione przez reżysera Michała Buszewicza w farsie „Śmieszy cię to?" chyba każdy powinien sam sobie odpowiedzieć. Mnie chwilami owo „to” śmieszyło, chwilami nie, ale po intensywnym i trudnym tygodniu pracy znalazłam całkiem przyjemną i niegłupią rozrywkę.


Po ostatnich propozycjach repertuarowych Teatru Nowego w Łodzi pojawienie się na afiszu komedii mogło publiczność trochę zaskoczyć. No bo cóż takiego „nowego” może pojawić się w farsie napisanej i wyreżyserowanej na modłę tych brytyjskich sprzed dziesięcioleci? Znudzona sobą rodzina Jonesów - Stanley, Mira, Paul i Caroline - trafia do hotelu Better. A ponieważ od lat z coraz większym trudem wytrzymują ze sobą, to każde z nich postanawia uciec od pozostałej trójki i pobyć w hotelu samotnie bez reszty rodziny. I nie dość na tym, że trafiają w to same miejsce, to na dodatek… do tego samego pokoju. Cóż… tak się czasem zdarza, że obsługa hotelu popełni drobny błąd i później usilnie stara się wybrnąć z kłopotliwej dla wszystkich sytuacji. Udaje się? A i owszem. „Śmieszy cię to?” oglądałam z przyjemnością.


Fot.: HAWA


Produkcja to bezpretensjonalna, nie drażni, nie udaje ani śmiesznej, ani inteligentnej – po prostu bawi. Komizm jest mądrze kontrolowany, intryga – niby ograna, ale w zasadzie zaskakująca, scena końcowa – totalny suchar, ale dlaczego nie? - taka wisienka na torcie. Przestrzeń sceny została ciekawie zagospodarowana a scenografia (brawo dla Barbary Hanickiej!) doskonale odegrała swoją rolę w fabule i nie była jedynie tłem dla niej. I cóż można więcej chcieć od komedii? Może jeszcze tylko morału, jakieś ostatniej myśli, z którą widz wyjdzie z teatru. Ale i ona się pojawia i niepokoi – czy aby na pewno nie jesteśmy takimi Jonesami w codziennym życiu?


Fot.: HAWA

Muszę w tym miejscu pochwalić Karolinę Bednarek, która brawurowo zagrała Carolinę Jones, zblazowaną żonę Paula Jonesa (Paweł Kos), będącą niezbyt zdolną spirytystką i niewątpliwie przyciągającą uwagę publiczności. Warto wspomnieć, że i Sławomir Sulej, i Mirosława Olbińska doskonale odegrali swoje role, ale to przecież świetni aktorzy. I miło, że pojawił się w obsadzie Maciej Kobiela, choć wydaje mi się, że lepiej odnajduje się w bardziej wymagającym repertuarze i skomplikowanych, nieoczywistych charakterologicznie rolach. Do dziś nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że aktorzy doskonale wiedzieli, przez które drzwi wejść na scenę, żeby nie zderzyć się ze swoim scenicznym mężem czy żoną na oczach publiczności, nie mylili drzwi, nie potykali, chociaż i taki wypadek przy pracy doskonale wpisałby się w konwencję farsy. Na szczęście obyło się bez katastrof i przypadków a przecież tempo gry, jakie narzucił reżyser i równocześnie autor tekstu było mordercze. 


Fot.: HAWA


Brawo.



***

"Śmieszy cię to?"
- Michał Buszewicz

Teatr Nowy im. K. Dejmka w Łodzi

Prapremiera 08.03.2024, Duża Scena


Realizatorzy:

Reżyseria | tekst - Michał Buszewicz
Scenografia - Barbara Hanicka
Kostiumy - Lil Slay
Muzyka - Baasch
Choreografia - Katarzyna Sikora
Reżyseria światła - Rafał Paradowski
Inspicjentka- Agnieszka Choińska
Identyfikacja graficzna- Ola Jasionowska


Obsada:

Karolina Bednarek (Caroline Jones)
Mirosława Olbińska (Mira Jones)
Paweł Kos (Paul Jones)
Sławomir Sulej (Stanley Jones)
Rozalia Rusak (Rose)
Magdalena Kaszewska (Maggie)
Maciej Kobiela (Marlon)

Piotr Malec
Grzegorz Pawłowski
Marek Szymański




sobota, 30 grudnia 2023

Fredro u Jaracza, czyli baba to baba a chłop to chłop

 

Dobrą komedię trzeba umieć zrobić. I to nie taką z gagami na wprost, bo to wtedy nie jest komedia a dramat, ale taką, która ukradkiem parodiuje rzeczywistość w jakiej żyjemy i nas samych. Jednak, żeby taką komedię zrobić, trzeba być doskonałym obserwatorem rzeczywistości, mieć dystans do samego siebie i być uczciwym wobec widza. W takiej komedii śmieszy nas sytuacja a nie taki czy inny, mniej lub bardziej wulgarny gag. I rzecz ta udała się Grzegorzowi Kempinky’emu, który w Teatrze Jaracza w Łodzi wyreżyserował komedię Aleksandra Fredry.



Akcja komedii „Gwałtu, co się dzieje!” rozgrywa się w Osieku - ot, w takiej sobie mieścinie, która równie dobrze mogłaby być całkiem sporym miastem i opowiada historię kobiet, które korzystając ze zniewieścienia swoich mężów, przejmują rządy. Jeżeli ktoś sądziłby, że kobiety rządzą mądrze i lekką ręką, to mógłby się zdziwić. Są nieobliczalne i nieudolne w tym, co robią. Z jednej strony domagają się posłuszeństwa i poważnego traktowania, z drugiej strony są kapryśne i niechętnie biorą na siebie odpowiedzialność za społeczność, którą rządzą. Wieść o napadzie Tatarów przywraca władzę mężczyznom i dawny porządek. No bo jakże tu walczyć z Tatarami?

Fot. Marcin Nowak



W sztuce pojawia się wiele komicznych sytuacji, momentami nawet rubasznych. Na scenie widzimy karykatury różnych ludzkich charakterów: są lizusy i donosiciele, są tchórze i konformiści, są egocentrycy, karierowicze, zarozumialcy, cwaniaki, żarłoki, taktycy – niezależnie od płci. Cała plejada postaci, w których można odnaleźć choć w części samego siebie. Ciekawa jednak jestem, ile osób z widowni wyszła po spektaklu z refleksją? Bo zabawa zabawą, ale jednak smutna jest myśl, że na tę bezsensowną - jak się okazuje – walkę płci tracimy tyle czasu i energii budując ideologie, które nie sprawiają, że świat staje się lepszy, ośmieszamy się przy tym i lżymy ludzką godność.


Fot. Marcin Nowak



Spektakl bardzo mi się podobał. Był doskonale zagrany, również pozytywnie odebrałam oszczędną, dobrze przemyślaną scenografię. Te aspekty plastycznie świetnie skomponowały się z ruchem scenicznym i ciekawymi, barwnymi kostiumami panów. Generalnie ta konwencja „na ludowo” doskonale uzasadniła rubaszności pojawiające się w spektaklu i zuniwersalizowała poniekąd miejsce akcji: niby to wieś, niby miasto, niby przeszłość a teraźniejszość, itd. Wszystkie elementy dramaturgiczne były spójne i dopełniające się. Akcja toczyła się wartko, nie było ani grama nudy, publiczność zresztą reagowała żywiołowo i po prostu dobrze się bawiła a o to przede wszystkim w komediach chodzi.


Fot. Marcin Nowak



Bardzo mnie cieszy i to, że reżyser nie wpisał się w nurt widoczny ostatnio w realizacjach teatralnych, polegający na odwracaniu (reinterpretowaniu) znaczeń zawartych w utworach dramatycznych. Mógł przecież obśmiać jedną płeć albo zmienić zakończenie sztuki, czy zrobić jeszcze coś innego, na co ważą się reżyserzy chcący szokować (a cóż im więcej pozostaje?) i mieć kolejny spektakl z głowy. Tymczasem powstała komiczna, ciekawa realizacja, trochę rubaszna, trochę refleksyjna i przede wszystkim szczera wobec widza. Polecam na karnawał.



***

„Gwałtu, co się dzieje!”
- Aleksander Fredro

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
Premiera 9 grudnia 2023 r., Duża Scena



REALIZATORZY
reżyseria, adaptacja, opracowanie muzyczne
Grzegorz KEMPINSKY
scenografia i kostiumy Barbara WOŁOSIUK
asystent reżysera Matylda PASZCZENKO
inspicjentka, suflerka Hanna SIEWIŃSKA
reżyseria światła Łukasz SCHWIPERICH
ruch sceniczny Tomasz DAJEWSKI

OBSADA
Agata Monika BADOWSKA
Kasia Sara LITYŃSKA (gościnnie)
Doręba Szymon NYGARD (gościnnie)
Błażej Radosław OSYPIUK
Urszula Matylda PASZCZENKO
Makary Szymon RZĄCA (gościnnie)
Barbara Iwona DRÓŻDŻ
Kasper Łukasz STAWOWCZYK
Tobiasz Bogusław SUSZKA
Grzegotka Paweł TUCHOLSKI (gościnnie)




poniedziałek, 21 listopada 2022

„Zemsta” pełna wdzięku i dobrego smaku. „Zemsta" Aleksandra Fredry w reż. Krzysztofa Jasińskiego w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi - recenzja

 

Zmierzyć się z klasyką i nie potknąć się o banał?  To doprawdy sztuka. Po obejrzeniu „Zemsty”  w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego - najnowszej produkcji Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi - sądzę, że jest to rzecz jak najbardziej osiągalna. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić.


Krzysztof Jasiński nie silił się na przesadną oryginalność ani kontrowersje, co często zdarza się współczesnym  twórcom teatralnym, najczęściej młodym stażem i wiekiem. Przygotował natomiast „Zemstę” z wdziękiem i klasą, unikając przy tym nudy czy banału. Jego inscenizacja w przyjazny sposób zespoliła widownię ze sceną - aktorzy wchodzili w interakcję z publicznością, ale czynili to w sytuacjach uzasadnionych, jakby bohaterowie Fredry szukali potwierdzenia w oczach publiczności swoich wyborów i postaw, tego, co właśnie się wydarzyło na scenie. Wyglądało to bardzo naturalnie i jako widz miałam nieodparte wrażenie współuczestniczenia w scenicznych wydarzeniach.


Fot. K. Bieliński


Komedia została pierwszorzędnie zagrana. Postacie wykreowano "na bogato", ale – co ważne - bez przykrej dla oka przesady, zaprzeszłej teatralności ani nadmiernego uwspółcześnienia. Właściwie trudno mi wskazać, która kreacja tego wieczoru  podobała mi się najbardziej. Jedne były bardziej wyeksponowane a drugie mniej – to wynikało z tekstu Fredry. Po prostu każdą z ról zagrano precyzyjnie - gestykulacja, sposób poruszania się po scenie, mimika, modulacja głosu czy styl doskonale nadawały kształtu postaciom, ale nie czyniły z nich karykatur. Elementy satyry, które tutaj oczywiście pojawiły się, nie były groteskowo wyolbrzymione a to bardzo cieszy. Zresztą przy takiej obsadzie (doskonałej!) nie mogło być inaczej.


Fot. K. Bieliński

Spektakl został świetnie przygotowany także od strony plastycznej. Scenografia Marka Chowańca, z jednej strony nawiązująca do epoki a z drugiej na wskroś współczesna, była nie tylko atrakcyjna wizualnie, ale i funkcjonalna. Wydaje mi się, że twórcy towarzyszyła myśl o symetrii – mogę się jednak mylić. Anna Czyż natomiast zaprojektowała świetne kostiumy. Były one istotnym dopełnieniem kreacji aktorów.  Czyż  z wyczuciem dobrego żartu zaprojektowała niektóre kostiumy np. stroje nocne Podstoliny i Klary, ubiór Papkina czy śmiertelnie poważny kostium Rejenta. Brawo! Kostiumy Podstoliny i Klary (niekoniecznie te bardziej eksponujące wdzięki) chętnie widziałabym w swojej szafie.


Fot. K. Bieliński


No cóż. Nie wiem, czy przekonam do „Zemsty” programowych przeciwników lektur szkolnych. Nie wiem nawet, czy przekonam wielbicieli hrabiego Fredry ale równocześnie zwolenników wolnych związków czy związków partnerskich, bo sceną kończącą spektakl jest wesele Klary i Wacława a to takie przecież na wskroś tradycyjne podejście do życia… Pewne jest natomiast to, że „Zemsta” w Teatrze Jaracza jest inscenizacją przygotowaną  z doskonałym wyczuciem dobrego stylu i świetnie zagraną. Publiczność niezależnie od wieku może dobrze bawić się, bo sytuacji komicznych w tej sztuce jest wiele. Ale przede wszystkim może obserwować doskonały, rzetelny warsztat aktorski, który nie jest zakamuflowany jakimś twórczym eksperymentem. Eksperymenty najczęściej ukrywają zwyczajną nieudolność aktora czy reżysera, ale w tym przypadku na wprost pokazano po prostu dobry teatr. Polecam.


Fot. K. Bieliński


***

Zemsta
- Aleksander Fredro

Teatr im. St. Jaracza w Łodzi
Premiera 19.11.2022, Duża Scena



REALIZATORZY:

Reżyseria: Krzysztof JASIŃSKI
Scenografia: Marek CHOWANIEC
Kostiumy: Anna CZYŻ
Asystent reżysera: Robert LATUSEK
Inspicjentka, suflerka: Ewa WIELGOSIŃSKA


OBSADA:

Podstolina - Ewa AUDYKOWSKA-WIŚNIEWSKA
Klara - Elżbieta ZAJKO
Wacław, syn Rejenta - Mateusz CZWARTOSZ
Dyndalski, marszałek - Robert LATUSEK
Mularz 1 - Radosław OSYPIUK
Perełka, kuchmistrz - Karol PUCIATY
Mularz 2 - Mariusz SIUDZIŃSKI
Śmigalski, dworzanin Cześnika - Łukasz STAWOWCZYK
Rejent Milczek - Bogusław SUSZKA
Cześnik Raptusiewicz - Andrzej WICHROWSKI
Papkin - Bronisław WROCŁAWSKI


STATYŚCI:

Dawid BIERZGALSKI
Piotr KOWALSKI
Bogusław PRZYBYLAK
Krzysztof RUSIECKI



wtorek, 18 października 2022

Jak zrobić spektakl, żeby zadowolić każdego i wyjść z tego cało - recenzja

 

Niedawna premiera w Teatrze Powszechnym w Łodzi trochę mnie zaskoczyła - realizatorom udała się rzecz rzadko w teatrach spotykana a mianowicie zrobili spektakl, który może zadowolić każdego widza, niezależnie od jego przygotowania „teatralnego”, rozeznania w historii Polski i relacji polsko-żydowskich czy poglądów politycznych. Mam tu na myśli komedię pt. „Kto chce być Żydem?” w reżyserii Jacka Braciaka.


Spektakl został porządnie przygotowany i bardzo dobrze zagrany. I choć zaproponowano komedię, której temat określiłabym jako odgrzewany, bowiem bardziej już nuży niż bawi, to trzeba przyznać, że pojawiło się sporo inteligentnego i nienachalnego humoru a to duży plus. Minusem było jednak to, że było poprawnie i zachowawczo - bez zaskoczenia, bo Braciak krążył wokół powszechnie zaakceptowanych stereotypów, że jak Żyd to Żyd a Polak to cham i kabotyn. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że widać było troskę o zachowanie obiektywizmu i spojrzenie na poruszany problem nieco szerzej, czyli przez pryzmat poszukiwania tożsamości. Tak czy inaczej jakiś wycinek jakiegoś środowiska sportretowano, być może nawet celnie i jeżeli aspekt żydowskości jest tu jedynie przykładem na kabotynizm i prowincjonalizm owego środowiska – to zgoda. Generalizowanie jednak budzi mój opór, bo tego nie lubię.


Fot. M. Zakrzewski


Należy jednak przyznać, że spektakl sam w sobie jest po prostu dobry. Po pierwsze – świetnie swoją pracę wykonali aktorzy Teatru Powszechnego. Monika Kępka, Diana Krupa, Beata Ziejka, Marek Kasprzyk, Adam Marjański i Arkadiusz Wójcik stworzyli postacie pełnokrwiste o precyzyjnie zarysowanych charakterach. Czasem miałam wrażenie, że dochodzi w nich do jakichś takich wewnętrznych kolizji pragnień, oczekiwań i motywacji z autoidentyfikacją. Po drugie – zaprezentowana sztuka nie jest typową komedią, ponieważ nie o śmiech i bezmyślną rozrywkę tu idzie, ale o poważną refleksję podrzuconą widzowi nie jako gag ale jako smutna ironia. Dopełnieniem jest scenografia przedstawiająca „typowy” inteligencki dom, w którym „nowe” miesza się ze „starym”, obok sprzętu grającego gości lampka wina a w rodzinie, wśród białych owiec jest i jedna czarna. 

 

Fot. M. Zakrzewski


To pierwszy spektakl reżyserowany przez Jacka Braciaka. Bogate doświadczenie aktorskie niewątpliwie pomogło reżyserowi w przygotowaniu spektaklu zwartego i bogatego w emocje. Chwilami miałam niejasne wrażenie, że raczej oglądam sceny kinowe. Pojawiające się w spektaklu trochę przedłużające się chwile ciszy, zapełniane w filmie np. muzyką tu były jednak po prostu ciszą. Jednej sceny nie mogę wybaczyć - tej, w której Eliza stoi zwrócona twarzą do siedzącego przy stole Karola i - niestety – jest tyłem do publiczności. Zapewne tu miało wiele zadziać się w sferze emocjonalnej, ale… nie było napięcia, mimiki, gestykulacji, nic, co naprowadziłoby widza na jakikolwiek trop. Ten moment spektaklu był martwy.


Fot. M. Zakrzewski


Nie będę ukrywać, że za komediami nie przepadam, bo trudno dobrą komedię napisać a jeszcze trudniej ją zrobić. Tu jednak, pomijając moje upodobania, mamy komedię zgrabnie zainscenizowaną i - jak już wspomniałam - dobrze zagraną. Debiut reżyserski Jacka Braciaka można zatem uznać za udany i nie wątpię, że nazwisko reżysera i sama produkcja przyciągną publiczność do teatru. Mam jednak cichą nadzieję, że kolejne realizacja będą odważniejsze i mniej poprawne.



 

***

Kto chce być Żydem?
Autor: Marek Modzelewski

Teatr Powszechny w Łodzi
Premiera 01.10.2022 Mała Scena


Reżyseria: Jacek Braciak
Scenografia: Witek Stefaniak
Kostiumy: Ewa Helman-Szczerbic


Obsada: Monika Kępka, Diana Krupa, Beata Ziejka, Marek Kasprzyk, Adam Marjański, Arkadiusz Wójcik

 

 

 



Przeciwko przezroczystości. O spektaklu „Niech żyje życie. Rapsodia”

  Najnowsza premiera na Małej Scenie Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi dotyka tematu rzadko obecnego w polskim teatrze w sposób ta...