Piątkowy wieczór (18 września) w Filharmonii Łódzkiej udowodnił, że muzyka to nie tylko zbiór nut, ale przede wszystkim fascynująca opowieść o ludzkich losach. Inauguracja sezonu 2026/2027, zamykająca jednocześnie drugą kadencję dyrektora artystycznego Pawła Przytockiego, zabrała nas w podróż śladami dwóch muzycznych gigantów XX wieku: Aleksandra Tansmana i Witolda Lutosławskiego. Zaproponowany repertuar okazał się spójną, choć pełną kontrastów narracją.
Pierwsza część wieczoru należała do Aleksandra Tansmana (1897–1986), urodzonego w Łodzi kompozytora i pianisty, który większość życia spędził na emigracji, głównie w Paryżu. Należał do ścisłej elity światowej awangardy. Przyjaźnił się m. in. z Maurice'em Ravelem, Igorem Strawińskim czy wreszcie – Charliem Chaplinem, który ułatwił mu uzyskanie w Stanach Zjednoczonych azylu po wybuchu II wojny światowej. Tansman, od dawna znany i doceniany na całym świecie, w Polsce nadal jest odkrywany. Podczas wczorajszego wieczoru usłyszeliśmy dwa utwory, które świetnie ilustrują ewolucję jego stylu.
![]() |
| Fot. Marcin Stępień – z Archiwum Filharmonii Łódzkiej |
Jako pierwszą usłyszeliśmy Symphonie de chambre (Symfonię kameralną). To zwięzła, zaledwie piętnastominutowa kompozycja o strukturze rygorystycznej, wręcz neoklasycznej. Rozpoczyna ją motoryczna, precyzyjna Toccata, po której następuje pełna lirycznego smutku Élégie. Całość wieńczy wirtuozerski Final. Fuga. To Tansman europejski – erudycyjny, ceniący klarowność formy i nawiązujący do mistrzów baroku, ale piszący językiem pełnym nowoczesnej harmonii. Orkiestra pod batutą Przytockiego świetnie oddała klarowność faktury tego utworu, łącząc motoryczną rytmikę z liryzmem.
W II Koncercie fortepianowym dostrzegamy Tansmana amerykańskiego. Kompozytor zadedykował to dzieło Chaplinowi – jest ono swoistą muzyczną biografią słynnego komika i dowodem na to, jak organicznie twórca asymilował nowe zjawiska kulturowe. W partyturze wyraźnie słychać wpływy jazzu i synkopowanych rytmów, które w tamtym czasie fascynowały Europę, a w Nowym Świecie stanowiły symbol wolności. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że wprowadzenie elementu jazzowego nie miało charakteru dosłownej cytacji czy crossoveru, lecz było neoklasyczną stylizacją – przetworzeniem amerykańskiego idiomu rytmicznego przez filtr europejskiej erudycji i polskiej wrażliwości kompozytorskiej. Utwór tętni brawurą, nie tracąc przy tym klasycznej dyscypliny. Jako solista przy fortepianie zasiadł Jonathan Plowright – brytyjski pianista, absolwent Royal Academy of Music i wielki ambasador polskiej muzyki (od Chopina po Żeleńskiego i Melcera). Jego interpretacja była wirtuozerska, ale pozbawiona pustego popisu. Plowright idealnie zbalansował akademicką precyzję z jazzowym, niemal improwizowanym „luzem”, doskonale dialogując z łódzką orkiestrą.
![]() |
| Fot. Marcin Stępień – z Archiwum Filharmonii Łódzkiej |
Druga część wieczoru przyniosła zmianę ciężaru gatunkowego. Po iście amerykańskiej energii Tansmana nadszedł czas na Witolda Lutosławskiego (1913–1994) – kompozytora, który nie musiał emigrować, by jego muzyka stała się językiem uniwersalnym. Lutosławski, wywodzący się z ziemiańskiej rodziny, stał się jednym z najważniejszych twórców awangardy XX wieku. Słynął z niezwykłej elegancji, precyzji myślenia i innowacyjnego podejścia do dźwięku (twórca tzw. aleatoryzmu kontrolowanego). Orkiestra pod batutą Pawła Przytockiego wykonała jego IV Symfonię. To ostatnie wielkie dzieło w dorobku kompozytora, prawykonane w 1993 roku w Los Angeles.
Utwór stanowi esencję dojrzałego stylu Lutosławskiego, w którym po raz kolejny (i ostatni) sięgnął on po swoją ulubioną, dwuczęściową formę. Część pierwsza to rodzaj ekspresyjnego „przygotowania” – zbiór niezależnych, fascynujących epizodów dźwiękowych, które mają zaintrygować i wciągnąć słuchacza. Dopiero druga część przynosi właściwe rozwinięcie i główny ciężar emocjonalny. Muzyka ta jest niezwykle gęsta, refleksyjna, wręcz nostalgiczna. Łódzcy filharmonicy pod wodzą Przytockiego wykazali się tu niezwykłą wrażliwością barwową, pięknie budując kulminacje i pozwalając muzyce „oddychać” w momentach wyciszenia. Kontrola nad dynamiką i umiejętność budowania napięcia w długich, nakładających się na siebie planach dźwiękowych sprawiły, że muzyka wybrzmiała z należytą głębią i powagą.
To był wieczór dla mnie wysoce satysfakcjonujący. Zestawienie ekstrawertycznego, otwartego na świat Tansmana z introwertycznym, wpatrzonym w głąb siebie Lutosławskim dało nam, słuchaczom, pełen obraz tego, jak różnorodna i fascynująca potrafi być polska muzyka ubiegłego stulecia.
![]() |
| Fot. Marcin Stępień – z Archiwum Filharmonii Łódzkiej |
![]() |
| Fot. Marcin Stępień – z Archiwum Filharmonii Łódzkiej |
![]() |
| Fot. Marcin Stępień – z Archiwum Filharmonii Łódzkiej |
Wykonawcy:
Paweł Przytocki – dyrygent
Orkiestra Symfoniczna FŁ
Élégie
Final. Fuga
Aleksander Tansman – II Koncert fortepianowy [25']Allegro risoluto
Scherzo
Lento
Finale
Witold Lutosławski – IV Symfonia [20']
Prowadzenie koncertu: Karol Furtak (Polskie Radio)




