W
miniony piątek, 12 czerwca, łódzcy melomani mogli wysłuchać
wyjątkowego koncertu symfonicznego, podczas którego żywa historia
polskiej dyrygentury spotkała się z przyszłością światowej
pianistyki.
Antoni Wit to w świecie muzyki poważnej postać pomnikowa, o
ogromnym, nagrodzonym prestiżowymi laurami dorobku fonograficznym.
Łódzki koncert miał dodatkowo wymiar symboliczny – to w tym
mieście dyrygent zgłębiał tajniki swojego fachu pod kierunkiem
Henryka Czyża. Wybór repertuaru był rygorystyczny i
nieprzypadkowy. W pierwszej części zaprezentowano I Koncert
fortepianowy Des-dur op. 10 oraz III Koncert fortepianowy C-dur op.
26 Siergieja Prokofiewa – warto przypomnieć, że komplet nagrań
tych dzieł pod batutą Wita zdobył w 1993 roku prestiżowe Grand
Prix du Disque – a w drugiej części zabrzmiała monumentalna
V Symfonia c-moll op. 67 Ludwiga van Beethovena.
 |
| Fot. Marcin Stępień - z archiwum Filharmonii Łódzkiej |
Solistą pierwszej części wieczoru był Hyuk Lee,
południowokoreański, niezwykle utalentowany pianista, którego
rozwój polska publiczność śledzi od czasu jego sukcesów w
Konkursie Chopinowskim. Zrozumienie fenomenu tego młodego wirtuoza
wymaga jednak spojrzenia poza jego bogate estradowe CV. Lee jest
również utytułowanym szachistą, co znakomicie tłumaczy jego
podejście do materii muzycznej – oparte na strategicznym
planowaniu i rzeczowej kalkulacji, które doskonale korespondują z
rygorem wielkich form symfonicznych.
Zestawienie doświadczenia Antoniego Wita z żywiołowością
Hyuka Lee w utworach Prokofiewa przyniosło znakomite rezultaty. I
Koncert Des-dur, utwór o niemal perkusyjnej naturze, wymaga żelaznej
dyscypliny rytmicznej. Południowokoreański pianista rozegrał tę
partię perfekcyjnie. W karkołomnych, szybkich pasażach uderzał w
klawisze z taką dokładnością, że mimo ogromnego tempa i siły,
każdy pojedynczy dźwięk pozostawał idealnie selektywny. To dowód
na najwyższą próbę rzemiosła artysty. Przy potężnej dynamice i
zawrotnym tempie niezwykle łatwo o akustyczne zamazanie faktury –
wystarczy minimalny brak niezależności palców lub zbyt głębokie
wciśnięcie prawego pedału. Lee – mimo ekstremalnych wymagań
technicznych partytury – zachował tak idealną kontrolę nad
mechanizmem instrumentu, iż słuchacz był w stanie bez trudu
„wyizolować” uchem każdą graną przez niego nutę.
W III Koncercie C-dur na pierwszy plan wysunęła się praca
całego zespołu. Antoni Wit narzucił wyraźne ramy rytmiczne, ale
zamiast tłumić ekspresję solisty, stworzył mu bezkolizyjną
przestrzeń do muzycznej wypowiedzi. Oszczędne gesty dyrygenta i
czujne reakcje pianisty przełożyły się na elastyczną odpowiedź
Orkiestry Symfonicznej FŁ, która doskonale wydobywała barwy
partytury, zachowując idealny balans między partią solową a
orkiestrowym tutti.
Zwieńczeniem wieczoru była V Symfonia c-moll op. 67 Ludwiga van
Beethovena – arcydzieło o rewolucyjnej i niezwykle spójnej
budowie. Konstrukcja tego utworu ma jasny cel dramaturgiczny:
prowadzi słuchacza nieuchronną drogą od mroku i tragizmu w
pierwszej części, aż po wielki, triumfalny finał. Geniusz
Beethovena polega tu na niesamowitej oszczędności materiału. Cała
ta potężna, czteroczęściowa struktura wyrasta bowiem z zaledwie
jednego, słynnego motywu składającego się z czterech nut,
powszechnie zwanego „motywem losu”. Tak skondensowana forma
stawia przed muzykami i dyrygentem najwyższe wymagania warsztatowe.
Od orkiestry wymaga ona idealnego zgrania rytmicznego – zwłaszcza
w momentach nagłych, rwanych akcentów – oraz umiejętności
błyskawicznego przechodzenia od niemal niesłyszalnego szeptu do
potężnego brzmienia całego aparatu orkiestrowego.
Dla dyrygenta V Symfonia to z kolei wielki test z muzycznej logiki
i wyczucia czasu. Musi on nie tylko zapanować nad zdradliwymi
pauzami w pierwszej części czy utrzymać napięcie w mrocznym
łączniku przed samym finałem. Jego najważniejszym zadaniem jest
kontrolowanie energii całego aparatu wykonawczego. Dyrygent musi tak
rozłożyć emocje w czasie, aby ostateczny punkt kulminacyjny
zabrzmiał potężnie i naturalnie, a nie przedwcześnie lub
chaotycznie. Interpretacja Antoniego Wita doskonale odpowiedziała na
te rygorystyczne kryteria, cechując się klasycznymi proporcjami i
powściągliwością. Dyrygent zrezygnował z nadmiernego patosu na
rzecz uwydatnienia logicznej spójności dzieła. Prowadził narrację
metodycznie, od słynnego motywu w Allegro con brio po
finałowe rozwiązanie, przywracając „Symfonii losu” jej
właściwy, filozoficzny ciężar.
Ten wyjątkowy wieczór stał się triumfem muzycznej logiki,
gdzie drapieżny rytm i monumentalna forma zyskały idealnie czyste
brzmienie. Wspólna interpretacja mistrza dyrygentury i wirtuoza o
szachowej wyobraźni udowodniła łódzkiej widowni, że największa
siła muzyki klasycznej tkwi w jej doskonałym, architektonicznym
porządku.
 |
| Fot. Marcin Stępień - z archiwum Filharmonii Łódzkiej |
 |
| Fot. Marcin Stępień - z archiwum Filharmonii Łódzkiej |
 |
| Fot. Marcin Stępień - z archiwum Filharmonii Łódzkiej |
 |
| Fot. Marcin Stępień - z archiwum Filharmonii Łódzkiej |
***
"Symfonia losu według Antoniego Wita"Filharmonia Łódzka im. A. Rubinsteina
12.06.2026
Wykonawcy:
Hyuk Lee – fortepian
Antoni Wit – dyrygent
Orkiestra Symfoniczna FŁ
Program:
Siergiej Prokofiew – I Koncert fortepianowy Des-dur op. 10 [15']
Siergiej Prokofiew – III Koncert fortepianowy C-dur op. 26 [35']
Andante – Allegro
Tema con variazioni
Allegro, ma non troppo
Ludwig van Beethoven – V Symfonia c-moll op. 67 [35']
Allegro con brio
Andante con moto
Scherzo: Allegro
Allegro - Presto
Prowadzenie koncertu: Agata Kwiecińska (Polskie Radio)